sobota



125-lecie istnienia zgromadzenia Sióstr Służek NMP Niepokalanej w naszej parafii.

"Chwalmy na wieki Miłosierdzie Pana" - to słowa psalmu z dzisiejszej liturgii, które pragnę, by były mottem do tego historycznego jubileuszowego wydarzenia.
Jest bowiem w naszych sercach ogromna potrzeba, by Bogu podziękować za wszystko co uczynił w nas, przez nas i wokół nas. Zwłaszcza w Tuszynie. By jednak lepiej zrozumieć to "tu i teraz" - musimy choć na chwilę wrócić do początku.
Zgromadzenie Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej jest jednym z 26 zgromadzeń zakonnych założonych przez błogosławionego O. Honorata Koźmińskiego (kapucyna). Ojciec Honorat zatroskany o przyszłość Ojczyzny pod zaborami pragnął otoczyć duchową opieką wszystkie jej środowiska i stany. Nasza Rodzina zakonna była więc głównie związana z potrzebami religijno-moralnymi wsi.
Wszyscy zapewne wiemy z historii jak trudny był czas. I właśnie wtedy też - Gietrzwałd - warmińską wieś kościelną (zabór pruski) rozsławiła Matka Boża swymi objawieniami. W tamtej części Ojczyzny - Kulturkampf z prześladowaniami kapłanów ich cierpieniem za wiarę w więzieniach, kasata zakonów i zakaz przyjmowania nowych osób.
Rok 1877 i 187 objawień Matki Bożej dwom dziewczętom - 13 letniej Justynie i 12 letniej Barbarze. Co więcej - jakby wbrew zaborcy - w języku polskim. Maryja oznajmiła, że jest Niepokalanie Poczęta. Prosiła o codzienne odmawianie różańca oraz zaprzestanie pijaństwa. Zapowiedziała bliskie zakończenie prześladowania Kościoła, powrót kapłanów do parafii. Swym czcicielom zaś obiecała opiekę w tym i w przyszłym życiu.
Objawienia w Gietrzwałdzie zaczęły wzmacniać i odbudowywać wiarę oraz nadzieję wśród wiernych. Szybko dodtarły również na teren Królestwa, gdzie przebywał Ojciec Honorat. Ojzciec Założyciel mocniej zrozumiał pod ich wpływem potrzebę dowartościowania wsi. Dostrzegł jej zaniedbania, zwłaszcza wyzysk i rozpijanie. A także utwierdził się w przekonaniu, że ożywienie religijne najtrwalej dokona się przez ludność tego samego stanu. Stąd powtarzał, że jest ono "skuteczniejsze od innych".
Po objawieniach przyszło również ożywienie pobożności maryjnej. Organizowano pielgrzymki, powstawały Koła Różańcowe. tej modlitwie w zakroczymskim klasztorze Ojców Kapucynów niejednokrotnie przewodniczyła Rozalia Szumska (później współzałożycielka Naszej Rodziny Zakonnej). Ojciec Honorat obserwował i otaczał kapłańską opieką te dobre serca. Wiedział, że przyjmować ich do istniejących zakonów - nie wolno! Ale był też przekonany, że ci gorliwi chłopcy i dziewczęta z Ojczyzny wyjeżdżać nie powinni. Mówił : "Nie! To owoc tutejszy, za granicę odsyłać się nie godzi z tej ziemi tego dojrzałego, najpiękniejszego owocu, jaki ona wydała. Tu powinien pozostać!"
I zdecydował, by przedstawicielki nowej formy życia zakonnego pojechały do Gietrzwałdu i przez wizjonerki zapytały Matkę Bożą o ten sposób życia. Matka Boża - jak przekazują kroniki Gietrzwałdu przekazała : "Błogosławię Służkom". O. Honorat odtąd nie miał wątpliwości, choć trudności nie brakował. Dlatego też 7 października 1878 roku w dzień Matki Bożej Różańcowej, w Zakroczymiu (diecezja płocka) w niewielkim domu na poddaszu trzy pierwsze siostry oddały się na służbę Bogu przez ręce Maryi. Tę datę uznajemy za początek Zgromadzenia!
Szły z roku na rok w coraz liczniejszych szeregach Siostry Służki Maryi Niepokalanej bez zewnętrznych oznak zakonności na wzór Chrystusa ukrytego w rodzinnym Nazarecie. Przez tyle lat nikt tam przecież nie wiedział, że Bóg jest tak blisko. Ponadto na wzór Chrystusa we wszystkich tabernakulach świata pod postacią Chleba. I wreszcie w każdym ludzkim sercu, które Go przyjmuje.
Poszły najpierw do własnych rodzin, gdzie często nawet najbliżsi nie wiedzieli o ich oddaniu się Bogu, czyli profesji zakonnej. Pozornie nadal takie same, a jednak inne, bo z radami ewangelicznymi w sercu.
Po 25 latach w liście jubileuszowym do Zgromadzenia Ojciec Założyciel napisał : "Winszuję Wam, żeście jak ziarno gorczyczne z maleńkiego zawiązku w ogromne rozrosły się drzewo, pomimo tylu trudności i przeszkód".
Według więc o. Honorata celem nowych wspólnot było rozbudzanie we własnych rodzinach, a następnie w miejscowościach i parafiach - ducha wiary, pobożności, gorliwości właściwych pierwszym chrześcijanom. "Przez przykład - mówił - pokazać jak powinna żyć dobra katoliczka".
Po kilku latach od powstania Zgromadzenia zaczęto organizować domy życia wspólnego i podejmować dzieła. Najpierw w tych miejscowościach, gdzie było wiele sióstr mieszkających przy rodzinach. Takim środowiskiem była zapewne Łódź - kilka wspólnot i okolice. W tym Tuszyn, Moszczenica oraz Czarnocin. W Tuszynie wspólnota zamieszkała przy ul Brzezińskiej 16 już w 1890 roku, czyli w 12 lat od powstania Zgromadzenia. Proboszczem wówczas był Antonii Trzeciak, który zmarł w 1893 roku w wieku 52 lat. Był to kapłąn, który zapisał się tutaj jako zatroskany o dzieci i młodzież. Najprawdopodobniej to On był pierwszym kapłanem, który jako katecheta został przyjęty do Szkoły Podstawowej i za tę pracę otrzymywał 100 rubli miesięcznie. Nie wykluczone też, że właśnie On pragnął by Siostry poprowadziły coś dla najmłodszych dzieci. Choroba więcej nie pozwoliła.
Siostry od pierwszych dni podjęły się prowadzenia Zakładu Krawieckiego, sklepu spożywczego i z dewocjonaliami. Opiekowały się też kościołem.
Erekcji domu wówczas ze względów bezpieczeństwa dokonywano na ustne zaproszenia księży biskupów czy proboszczów. Przechowywanie tego typu dokumentów w czasie częstych rewizji było niebezpieczne nie tylko dla sióstr, ale również dla osób je wspomagających. Tak zapewne było też w Tuszynie.
Na przestrzeni lat zmieniały się, podobnie jak w kraju, tak też kościele i Zgromadzeniu struktury prawne. Gdy dom w Tuszynie powstawał była to diecezja kujawsko-kaliska, a gubernia piotrkowska. W naszych wewnętrznych strukturach zaś prowincja częstochowska. Od 1919 roku prowincja łowicka, a od 1945 roku płocka z 18 letnią przerwą kiedy była to prowincja warszawska.
Nie możemy też zapomnieć zaszczytnego wydarzenia, że od lutego 1910 roku do 1915 roku Tuszyn był siedzibą prowincji częstochowskiej.
Od samego początku oistniała w Tudszynie troska o najmłodszych . błogosłąwiony Ojciec Honorat Koźmiński przywiązywał szczególną uwagę do szerzenia wiedzy religijnej i kształtowania sumień. W 1905 roku, gdy proboszczem był ks. Wojciech Charuba powstała pierwsza Ochronka w domu przy ul. Brzezińskiej 14, której działalność przerwała I wojna światowa. Siostrom natomiast pozostało: tkactwo, szwalnia, introligatornia, sklep jako praca, by się utrzymać. Ale też "okazja do kontaktów apostolskich", a introligatornia do udostępniania słowa drukowanego. Była to też niejednokrotnie praktyczna nauka dla chętnych dziewcząt, które pozostawały w domach rodzinnych. Dla ich potrzeb własnych pożyteczne były umiejętności krawieckie, tkackie czy kulinarne.
W 1927 roku została reaktywowana Ochronka parafialna, która istniała do 1939 roku. Do jej wznowienia przyczynił się ks. Proboszcz Józef Pełczyński. Który przekonał ówczesnego Burmistrza - Pana Józefa Domowicza o potrzebie istnienia takiej placówki dla bezpieczeństwa i wychowania najmłodszych. Magistrat wówczas przeznaczył stały fundusz na urządzenie i utrzymanie Ochronki, do której uczęszczało zawsze około 50 dzieci. Szczęśliwi rodzice dzielili się z siostrami wszystkim, co we własnych gospodarstwach wyhodowali.
Ochronki i nauka zawodu w pracowni krawieckiej bardzo związały siostry ze środowiskiem. Chętnie polecano modlitwom sióstr wszystkie radości czy cierpienia. Na czas II wojny światowej, nie tylko w Tuszynie, ale w całym naszym Zgromadzeniu zostały zlikwidowane 32 ochronki.
W 1945 roku została ona otwarta na nowo. Tym razem z pomocą pospieszył Proboszcz ks. Kazimierz Maluga. On też razem z Magistratem sprawował opiekę. Placówkę zarejestrowano jako przedszkole państwowe, w którym od początku było około 80 dzieci, w tym w pierwszej kolejności sieroty. Pozostałe siostry nadal prowadziły roczny kurs krawiecki, opiekowały się kościołem i podjęły katechezę na miejscu i w Tuszyn - Lesie. Wspólnotę maksymaknie stanowiło 8 sióstr, aż po lata 80-te.
Do 1953 roku kierowniczką przedszkola była s. Cecylia Zubczyńska (zmarłą w wieku 82 lat w Rokiciu koło Płocka w 1966 roku). Po niej z dziećmi do 1961 roku pracowała s. Janina Kaszuba. W tym to roku zostało zamknięte przedszkole. Najogólnie ujmując ponad 60 tego typu placówek zgromadzenie utraciło na przełomie lat 60-70. Siostra Janina jeszcze przez 12 lat pracowała w Państwowym Przedszkolu, jako kierowniczka przy ul. Pabianickiej w Łodzi. (ona już też w tym roku 29 marca przeszła do wieczności i jest pochowana w Nowym Mieście nad Pilicą).
Siostrom zaś pozostała katecheza, pracownia krawiecka, szyxcie kołder, opieka nad III Zakonem św. Franciszka i kiosk parafialny.
Wiosną 1980 roku zgromadzenie podjęło budowę nowego domu. Jesienią 1983 roku siostry już w nim zamieszkały. Czas budowy zaś przetrwały dzięki pomocy zaprzyjaźnionych Rodzin i życzliwości śp. Prałata Księdza Stanisława Wieteski, który między innymi udostępnił Siostrom, na ich potrzeby, salę katechetyczną.
Od 2 lutego 1971 roku (jeszcze w starym domu) została erygowana kaplica z Najświętszym Sakramentem na stałe z przerwą na czas budowy. Obecnie też w domu jest kaplica nad którą sprawuje opiekę ksiądz proboszcz ze swoimi kapłanami.
Czasy się zmieniają, zapotrzebowania na różnego rodzaju też. Dlatego też wiele placówek zgromadzenia jak np. przedszkole w Tuszynie już nie zaistniało na nowo. Jednak ku naszej radości w innych miejscowościach, a nawet krajach czy kontynentach dzieła trwają.
I tak : w Polsce prowadzimy 5 przedszkoli, 2 szkoły, 2 rodzinne domy dziecka, warsztaty terapii zajęciowej, dom rekolekcyjny. Dzieło Pomocy Chorym od 2005 roku w Mariówce w budynkach dawnych szkół zabranych zgromadzeniu w latach 60-tych.
W Prowincji amerykańskiej dwa domy opieki. Na Litwie: szkołę katolicką i dom rekolekcyjny. Na Łotwie - dom rekolekcyjny. W Rzymie - Kolegium Amerykańskie dla Księży. W Afryce - Ośrodek Zdrowia i Ośrodek Dożywiania. To są nasze większe posługi.
Obecnie jest nas 750 (siedemset pięćdziesiąt). Na terenie archidiecezji łódzkiej od 1986 roku pracujemy jeszcze w Tomaszowie Mazowieckim przy parafii księży Filipinów. Z danych, do których dotarłam pewnie ok. 20 (dwadzieścia) sióstr pochodziło z terenu naszej archidiecezji. 11 z nich już przeszło do wieczności.
Wierzymy, że Pan da następnie Siostry, które będą przedłużeniem rąk Zgromadzenia i będą tworzyć historię Zgromadzenia. Jak błogosławiony O. Honorat Koźmiński powiedzą odważnie wobec Maryi "Tuus Totus" lub jak kilkadziesiąt lat później już św. Jan Paweł II - "Totus Tuus".

Aby zgromadzenie nadal w Tuszynie tylko z tą 125 letnią refleksją stawiało znak równości między opuszczeniem świata dla Boga, a obecnością w tym świecie aktywną i bogatą świadectwem, modlitwą, a jak trzeba cierpieniem. Dzisiaj też z ufnością w sercach trzeba nam zwłaszcza siostrom pracującym w Tuszynie, ale również i tym, które tu wcześniej pracowały, lub stąd pochodzą przyjąć jak testament słowa z dzisiejszego drugiego czytania: "To co dawne minęło, a oto wszystko stało się nowe" (2 Kor 5, 17)



Opracował: Bogdan Wasilewski
Fotorelacja: Eugeniusz Stasinowski